Dlaczego po 5 latach rezygnuję z SurferSEO
To nie jest wynik jednej decyzji, czy jednego błędu. Raczej powiedziałbym, że to kumulująca się przez lata frustracja.
Surfer przestał być narzędziem dla solopreneurów i freelancerów
Plan Hobby za $29 miesięcznie, który na początku dawał 5 edytorów miesięcznie (niedużo, ale mi starczało), był do udźwignięcia. Nadal jest.
Ale już nie będzie. Bo znika.
Mój plan był zgrandfatherowany (wybaczcie tego potworka, nie mam zamiennika), ale też nie będzie.

Plan najpierw za $69, a potem za $89 dla freelancera bez JDG nie był do udźwignięcia.
Content Score przestał mieć przełożenie na wyniki
Gdzieś od 2021-2022 znikła największa przewaga i wartość Surfera.

Przez kilka lat wysokie nasycenie tekstu słowami kluczowymi (ale z umiarem) miało przełożenie na pozycje. Teksty szły do góry na tyle, na ile pozwalała siła domeny. I to było spoko.
Gdzieś wtedy Google wprowadziło zmiany, encje i ich rozmieszczenie zaczęły mieć większe znaczenie, niż inżynieria odwrotna słów kluczowych i ich nasycenia.
Korelacja między wysokim Content Score a pozycją w Google nadal istnieje, acz powiedziałbym, że to raczej pośrednia korelacja, a nie bezpośrednia.

Topical research w języku polskim to nieporozumienie
Najpierw keyword research był bardzo słaby, potem topical research zajął jego miejsce.
Jeszcze mi się nie zdarzyło wykonać w polskim języku mapy tematycznej dla danej frazy kluczowej, która by miała sens. Najczęściej do tej mapy trafiają tematy z czapy.
Jednocześnie dzisiaj dzięki Claude’owi mam możliwość nie tylko zrobić sobie taką mapę tematyczną poprzez skilla albo agenta, ale zvibecodować apkę, która mi to zrobi.
Ogólnie mam wrażenie, że język polski w tym narzędziu jest traktowany po macoszemu.
Support i feature request chyba nie istnieją
Mój post na grupie wisi od tygodnia. Niezaakceptowany. Sądzę, że zostanie odrzucony.
Owszem, grupa nie jest do feature requestów, supportu czy feedbacku, a do dyskusji i to zasadniczo o dyskusję mi chodzi.
Bo gdybym z oficjalnych kanałów supportu dostał jakąkolwiek odpowiedź, to może bym siedział cicho. Ale nie dostałem.

Zgłaszałem feedback do topical researchu i AI writera wiele razy. Bez odpowiedzi, bez skutku.
A propos AI Writera…
Surfer AI Writer nie dojeżdża
A na pewno nie po polsku.
Nadal potrafi wygenerować treść, w której słowo „kluczowy” pojawia się kilkanaście razy. Zgłaszałem feedback kilkakrotnie. Bez odpowiedzi.
Ja rozumiem, że polska język trudna język, dla LLM-ów też, ale sam mam automaty i systemy, które potrafią, więc…
29 dolarów za tekst to śmiech
Kiedy Surfer AI wychodził to w ogóle było śmiesznie, bo wszedł po cenie $29 za sztukę w czasach Chat GPT 3.5 Turbo. Twórcy Surfera argumentowali to podpięciem modelu 32k, cokolwiek to znaczy. Pewnie chodziło o okno kontekstowe. Ale to nie miało przełożenia na jakość. Ten komentarz świetnie to oddaje.

Tu można sobie poczytać, mój głos też gzieś tam jest.
Niestety, z Chatem GPT 4 Plus byłem w stanie stworzyć zoptymalizowane treści, ręcznie, na 4 prompty, które rankują do dziś. I zajmowało mi to jakieś 15 minut na wpis za $20 miesięcznie.
Później ta cena spadła do $19, a wreszcie można mieć edytor w cenie $9 przy pakietowym zamówieniu. I to byłaby spoko cena. Gdyby konkurencja nie istniała. Ale istnieje.
Dzisiaj z automatyzacjami w n8n mam całkiem dobry wpis praktycznie w całości automatycznie i kosztuje mnie to jakieś 10 groszy. Dodaję do tego grafikę z Nano Banana 2, którą mam za darmo w Genspark, infografiki z Claude’a albo Gemini, kilka poprawek, mam artykuł. Przekonaj mnie teraz, że powinienem zapłacić nawet $9.
Przez lata znikały feature’y, na których mi zależało
Content Writers Directory
Moje ulubione w Surferze. Coś, dzięki czemu polecałem Surfera innym content writerom.
Coś, dzięki czemu zarobiłem kilkanaście tysięcy złotych po stawkach, których w Polsce bym pewnie nie dostał.
Zostało ubite, bo gnieździli się tam półwykonawcy. Zlecieli się z Fiverra i UpWorka, by świadczyć swoje usługi poniżej jakości. Ilość, a nie jakość.
Klasyka gatunku.
Tę decyzję akurat rozumiem, ale nie była dla mnie korzystna.
Grow Flow
Fajna funkcja, mocno hype’owana, ale została ubita. Szkoda.
Rozbicie feature’ów Surfera na wtyczki
Tego ruchu akurat nie rozumiem. Audyt, SERP Analyzer i Content Editor były w jednym pakiecie, potem osobno, oczywiście za wyższą cenę.
Neurona można mieć po API
Od prawie 2 lat włączam automatyzacje do produkcji treści. W przypadku NeuronWritera, żeby dostać API, wystarczy mieć plan Gold.

Surfer oczekuje planu Peace of Mind albo Enterprise.

I mam takie ogólne wrażenie, że Surfer pozycjonuje się jako narzędzie dla dużych firm i nie dla bidoków jak ja.
I nie miałbym z tym problemu, gdyby jakościowo biło konkurencję na głowę.
Nikt nie ma problemu z tym, że Lambo kosztuje 10x więcej niż Skoda.
Tak samo nikt nie ma problemu z tym, że Claude Max kosztuje $100, kiedy jest wyraźnie lepszy niż np. Chat GPT za 20$. Albo Ahrefs czy Semrush po $119, kiedy można mieć Ubersuggesta za mniej i to lifetime.
Ale tam ta różnica jest widoczna. Tutaj? Chyba trzeba pochwalić marketing. Na tej samej zasadzie sól do zmywarki Finish kosztuje wielokrotnie więcej niż Domol z Rossmana, choć jakość podobna. Berimal kosztuje więcej niż Bergamil, mimo że substancję czynną i jej zawartość mają identyczną. Ale reklamy Berimalu latają w TV, a Bergamilu nie.
Tak samo Red Bull kosztuje więcej niż BePower!, choć AdBuster udowodnił, że w smaku nie ma różnicy.
A agencje… niektóre może mają wywalone, aczkolwiek teraz mamy takie czasy, że agencje coraz częściej budują własne, wewnętrzne narzędzia. I nie oszukujmy się, agencje też liczą marże, a koszty tę marżę obniżają.
Konkurencja rośnie
Niedawno testowałem YOSA.ai.
Topical research pozytywnie mnie zaskoczył. Nie dał mi keywordów z dupy.
Treść wygenerowana na jego podstawie też wygląda dobrze. Nie zalatuje AI-ową papką, choć np. osadzenie w źródłach i podlinkowanie ich jest do doszlifowania.
Ale biorąc pod uwagę fakt, że YOSA ma 21 miesięcy, a Surfer 8 lat… To się nie powinno wydarzyć.
Ba! Dzisiaj średnio ogarnięty seowo człowiek z odpowiednimi skillami do Claude Code i wiedzą jest w stanie sobie zautomatyzować większość tej pracy.
I tak powinno być, w końcu Google nie rankuje treści inaczej ze względu na język. Te same lub podobne zasady obowiązują niezależnie od lokalizacji. Te same patenty, te same algorytmy. Google nie będzie tworzyć nowego RankBrain czy SpamBrain specjalnie dla Polski.
(Choć patrząc na spryt polskich seowców, chyba powinni).
Wymagania wobec treści są te same:
- określona intencja,
- SERP Consensus,
- BLUF,
- Semantic triples,
- formatowanie przyjazne algorytmom, bez pogwałcenia preferencji ludzi,
- zebranie encji i połączenie ich między sobą,
- information gain, czyli żeby tekst wnosił wartość do Internetu, a nie tylko powielał już zawarte w nim informacje.
A specjaliści od patentów, Szymon Słowik, Robert Niechciał, Przemysław Charchan, Rafał Borowiec pewnie dodadzą do tego dużo więcej.
To, co teraz powinno się dziać w narzędziach SaaS do SEO i tekstów to:
- analiza GSC i GA4, wpięcie przez MCP,
- zamiana całej zawartości treści na embeddingi,
- wyliczenie SiteRadius, SiteFocus, paru innych metryk,
- sugestie do content pruningu,
- sugestie tematów,
- topical map i pokrycie tematyczne strony,
- matematyczne wyliczenie autorytetu tematycznego strony,
- wyciąganie encji, tworzenie relacji pomiędzy nimi i knowledge graphów,
- mapowanie brand voice,
- potem wpięcie tego wszystkiego do narzędzia do tworzenia
To już się dzieje. Są ludzie, którzy to robią. Są narzędzia, które to robią. Surfer do nich nie należy.
To robi choćby CitationOne od Wojtka Władzińskiego-Ulatowskiego. Po 2€ za sztukę obecnie. Nagrałem recenzję, polecam sprawdzić.
Podobnie robi YOSA. A jakbym poszperał po Internecie, to znajdę jeszcze kilkadziesiąt takich tooli.
A jak mi się zechce, to sam to sobie wyklepię.
I to jest dla mnie właśnie dziwne – seowiec z dobrym sprzętem przy odrobinie czasu i pracy jest w stanie zrobić coś, czego duży, rewolucyjny w swoim czasie SaaS nie potrafił zrobić.
Za to mieliśmy w Surferze 4 zmiany UI w ciągu ostatniego roku. Dziękuję. To było konieczne i bardzo pomocne. Wszystkie moje projekty w Google poszły od tego do góry.
Zostałem wykopany z programu partnerskiego
Po części rozumiem ten krok – zajmuję w programie miejsce, które ktoś opłaca, a przyprowadzam za mało ludzi.

Ale też nie będę dla własnego zysku polecał narzędzia za $89 miesięcznie, kiedy było konkurencyjne narzędzie za $89 lifetime.

Final straw
I wszystko, co napisałem powyżej, nie zmusiło mnie do odejścia.
Do dziś.
Mój hodowany przez lata, wykoksowany przez bonusy plan, w którym mam 85 Content Editorów miesięcznie i kilkadziesiąt AI writerów – znika.

Od listopada 2026 roku mam płacić $119.
Nie tak się umawialiśmy.
Gdzieś w 2023 (10 maja dokładnie, sprawdziłem) dostałem maila, że zmieniają cennik, ale plan zostaje.

Nie wiem, może ja jestem jakiś dziwny, ale jak mówiłem w mojej społeczności podczas kampanii, że kto dołączy od razu, ten ma cenę 77 zł miesięcznie forever, to dotrzymuję słowa.
Teraz cena jest 100 zł miesięcznie i kto wejdzie teraz, ten taką cenę będzie miał forever.
No chyba żeby przyczepić się, że w mailu brakuje słowa „forever”. Że nikt nie obiecywał, że to na zawsze. Cool. To trzeba było ten plan zabrać rok temu, byłbym 1500 zł do przodu.
Nie używam Surfera już od dłuższego czasu
Jeśli już, to sporadycznie.
Mam NeuronWritera lifetime.
Prawdę mówiąc, chciałem tego suba wyciąć już dawno temu. Były miesiące, w których nie odpaliłem ani jednego Content Editora.
Ale tego planu było mi szkoda. Teraz? Chyba powinienem podziękować twórcom za ułatwienie tej decyzji i uwolnienie 150 zł miesięcznie. Dołożę i mam Claude’a Max.
Chyba chcieli się mnie pozbyć
I to też rozumiem. Mają typa, co płaci 150 zł miesięcznie a pakiet ma jak za 800 zł. Nie opyla się. Tak jakbym jeździł Mercedesem z wypożyczalni, a płacił jak za Fiata 500. To jest nieopłacalne, więc opcje są 2:
- albo zacznę płacić więcej,
- albo won.
Wybieram won.
Mieliśmy okresy długotrwałej dobrej współpracy
Za to jestem wdzięczny.
Ale to się kończy.
Kończąc powoli… mam wrażenie, że twórcy Surfera nie potrafili się do końca zdecydować, w którą stronę iść. Kiedy nasycenie słowami kluczowymi przestało działać, poszli w pisanie z AI, ale ich model nie był ani najlepszy, ani najtańszy. Nie miał przewag.
Była próba z Grow Flow, nieudana.
Topical research. Średni.
Tak wszystkiego po trochu, bez skupienia, bez dążenia do tego, by być niekwestionowanym w jednej dziedzinie.
Taki Chat GPT SaaSów. Wszystkiego po trochu. Jack of all trades, master of none.
Claude od czasu modeli 3.5-3.7 szedł mocno w kodowanie i Enterprise. Nie mają modelu robiącego obrazki czy wideo. Nie mają deep researchu. Ale mają Claude Code, który zdominował świat. Dobudowują do niego różne funkcje i choć nie są najtańszą opcją, to robią robotę.
Strategia, focus, konsekwencja.
Do przemyślenia.
„Po co to wszystko piszesz?”
Najbardziej z tego wszystkiego chyba po to, żeby zademonstrować swoje wartości.
Nie lubię, kiedy ktoś oczekuje ode mnie wyższych stawek, a nie potrafi udowodnić swojej przewagi.
I dzisiaj jeśli miałbym dostać jakąkolwiek odpowiedź od ludzi z Surfera, pewnie byłoby to coś w rodzaju:
- podnieśliśmy jakość, rozbudowaliśmy narzędzie, może nowe funkcje nie działają dobrze, ale za to jest drożej,
- ciesz się, że tyle czasu miałeś za $29,
- nie będziemy się schylać po $29, mamy 100 000 klientów, więc nie dbamy o takich szaraków,
- a w ogóle to co narzekasz? Jesteś taki negatywny. Nie masz co robić?
Czy coś takiego, nie wiem, nie jestem specem od PR.
