Jak rozpoznać tekst z AI? Kompletny przewodnik po „GPT-izmach”
Kiedyś przeglądałem politykę prywatności na jednej ze stron i coś mnie tknęło. Wszystko wielkimi literami oprócz spójnika „i”. Potem znowu wszystko wielkimi. I tak dalej. Title Case w polskim tekście prawnym. Serio?
A na marginesie – jedno z moich ulubionych zdań z AI: „Niezależnie od tego, czy coś tam coś tam…”. To już jest tak utarte, żeby nie powiedzieć przeruchane przez AI, że aż boli.
I nie, nie polecam AI do pisania polityki prywatności. Możesz za to beknąć, szczególnie jak firma Ci się rozrośnie i konkurencja przy okazji jakiegoś sporu odkryje, że to z AI. Problem.
Czemu w ogóle masz to umieć?
Umiejętność rozpoznawania treści z AI to nie tylko przydatny skill w codziennej pracy z tekstem. To przede wszystkim sposób na odsianie wartościowej wiedzy od bezużytecznego fluffu.
Żeby było jasne – to coś więcej niż znajomość podstawowych reguł tworzenia tekstu przez modele językowe. To sztuka, która pozwala Ci zidentyfikować treści z AI bez używania specjalistycznych narzędzi.
Wiarygodność i wizerunek
Jeśli Twoi odbiorcy wyczują, że tekst jest generowany automatycznie i nikt nawet nie zadał sobie trudu, żeby go poprawić – tracisz zaufanie. Punkt.
Polityka prywatności napisana przez AI może zawierać błędy prawne lub logiczne. Artykuł sponsorowany na RP.pl z oczywistymi znamionami AI? Ktoś zapłacił 4300 zł brutto i w sumie to wywalone. Ale czy to buduje autorytet? Gówno prawda.
Oszczędność czasu
Dzisiaj, 26 stycznia jak to nagrywam, robiłem prasówkę. Automat mi robił. Najważniejsze newsy ze świata AI.
Jeden z takich newsów – startup GPT-0 odkrył ponad 100 fałszywych, wygenerowanych przez AI cytatów w pracach naukowych z prestiżowej konferencji NeurIPS. 51 artykułów zaakceptowanych do konferencji nosiło ślady halucynacji generowanych przez AI.
Indie obecnie bardzo dynamicznie (bardziej dynamicznie niż dynamicznie jest świat AI) pracują na zwiększenie liczby publikacji naukowych. Z czego to wynika? Nie wiem, choć się domyślam.
Umiejętność szybkiego skanowania tekstu pozwala odrzucić artykuły, które są tylko wodolejstwem i halucynacjami bez merytoryki. I to jest realna oszczędność czasu.
Cechy charakterystyczne tekstu z AI w języku polskim
Tutaj ważna rzecz. To, co jest charakterystyczne dla AI w tekstach anglojęzycznych, niekoniecznie będzie charakterystyczne dla tekstów polskojęzycznych.
Dlaczego? Dwa względy.
Po pierwsze, część modeli językowych działa na zasadzie, że najpierw generują sobie tokeny po angielsku, potem tłumaczą to na polski. Co oznacza, że w polskojęzycznych tekstach może być sporo anglicyzmów i konstrukcji charakterystycznych dla języka angielskiego.
Po drugie, modele językowe były trenowane na tekstach z Internetu, a większość Internetu jest po angielsku. Większość publikacji naukowych też jest po angielsku. Stąd te angielskie naleciałości, stąd te angielskie skręty.
Tak samo jeżeli sobie zobaczysz chińskie modele językowe – one już nie mają takich angielskich skrętów.
Anglicyzmy i formatowanie „po amerykańsku”
Myślniki (Pauzy)
Pokażę Ci na przykładzie Google Docs’a. W Google Docsie tak się robi myślnik – właściwie to nie myślnik, to fachowo nazywa się dywiz. Kto wydawał książkę albo ebooka i korzystał z usług korektora lub korektorki, ten pewnie miał na to zwróconą uwagę.
Jak klikniesz dwa razy znak minus, to się robi półpauza (–), czyli coś co fachowo nazywa się też nDash. „N” dlatego, że ma taki sam rozmiar jak litera N.
I to, o czym mówimy w kontekście ChatGPT – jak klikniesz trzy razy w Google Docsie znak minusa, to się robi M-dash (—). M-dash, czyli od litery M.
I czemu to jest wskaźnik AI? No bo tak naprawdę wynika to wszystko z lenistwa. Jedno kliknięcie, dwa kliknięcia. W ogóle nie wiem, ile osób wie o tym, że jak się kliknie dwa razy w Google Docsie, to się robi półpauza.
Teraz jeżeli jesteśmy na przykład na LinkedInie i chciałbym tutaj zostawić komentarz – żeby wstawić półpauzę, czyli tak jak powinienem, to muszę się trochę nawyginać. Nie chce mi się tego robić.
Stąd podejrzenie, że robi to ChatGPT. Bo jaki jest wysiłek, żeby skopiować coś z ChatGPT? Copy with formatting. A dla ChatGPT, czy dla innego AI, wklejenie M-dasha zamiast dywizu czy półpauzy to jest w sumie taki sam wysiłek.
Cudzysłowy
Kolejna przebitka z języka angielskiego do języka polskiego, która po części wskazuje na użycie AI (ale też nie do końca, z tego samego względu co M-dash).
Polski cudzysłów robi się za pomocą klawisza Alt + 0132 na klawiaturze numerycznej. I domyka się polski cudzysłów znowu Alt + 0148. To jest polski cudzysłów: „tekst”.
Zrobienie angielskiego cudzysłowu to jest Shift i tyle. „tekst”.
I co wskazuje na użycie AI? To, co jest po tym cudzysłowie. Czyli jeżeli mamy cudzysłów, jakieś zdanie, a potem najpierw jest kropka, a potem cudzysłów – to już wskazuje na użycie AI.
W Polsce się tak nie pisze. W Polsce jest najpierw cudzysłów, potem kropka.
Title Case w nagłówkach
Przykład tego typu treści znalazłem w polityce prywatności na jednej ze stron. Tutaj jest na przykład wszystko wielkimi literami oprócz spójnika „i”. Wszystko wielkimi literami. Wszystko wielkimi literami. I tak dalej.
Tutaj pokażę na przykładzie Forbesa, bo jak na złość nie znalazłem polskich przykładów, ale jeżeli obracasz się trochę w internecie, pewnie rzuciło Ci się to w oczy. Kiedy nagle ktoś, kto pisze po polsku, daje wszystkie litery w nagłówku wielką literą.
W Polsce generalnie raczej się tego nie robi. W Stanach to też jest dyskusyjne, ale raczej się tak robi.
Różnica pomiędzy tymi dwoma stylami jest taka, że tutaj mamy sentence case, czyli pierwsza litera w zdaniu będzie wielka, kolejne będą małe (jeżeli to nie jest nazwa własna) i tak zazwyczaj się po polsku pisze.
Natomiast Title Case to jest sytuacja, w której właśnie każde słowo w nagłówku jest pisane wielką literą.
Listy i punktory
Dosyć często zdarza się, że zwłaszcza przy listingach po dwukropku jest wielka litera. I tak samo zdarza się, że na końcu bullet pointów, na końcu list (czy to numerowanych, czy nienumerowanych) nie ma żadnego znaku interpunkcyjnego.
W Polsce tak się nie robi. W Polsce, jeżeli jest tutaj zdanie, to zdanie powinno kończyć się kropką. Jeżeli jest równoważnik zdania, powinien się kończyć przecinkiem. Względnie można użyć tutaj średnika i pewnie nikt się do tego nie przyczepi. Ostatni element zawsze na końcu kropka.
Z tego, co zauważyłem, AI bardzo nie lubi wstawiać kropek na końcu, bardzo nie lubi wstawiać znaków interpunkcyjnych na końcu listingów.
Styl „encyklopedyczny” i monotonia
Kolejna rzecz – czyli monotonia, określony rytm i to dosyć męczący, powiedziałbym.
Przykład znajdziemy w ebooku „Przewodnik po AI”. Pozwolę sobie przeczytać ten fragment:
„Uczenie głębokie. To zaawansowany rodzaj uczenia maszynowego wykorzystujących sieci algorytmów inspirowanych strukturą mózgu zwaną sieciami neuronowymi. Głęboka sieć neuronowa ma zagnieżdżone węzły neuronowe, a każde pytanie, na które odpowiada, prowadzi do zestawu powiązanych pytań. Uczenie głębokie zazwyczaj wymaga dużego zestawu danych do treningu. Zestawy treningowe do uczenia głębokiego składają się czasami z milionów punktów danych. Po wytrenowaniu głębokiej sieci neuronowej na tych dużych zestawach danych może ona lepiej poradzić sobie z niejednoznacznościami niż sieć płytka. To sprawia, że ten mechanizm jest przydatny w aplikacjach takich jak rozpoznawanie obrazu, gdzie sztuczna inteligencja musi znaleźć krawędzie kształtu, zanim będzie mogła zidentyfikować to, co jest na obrazie.”
Ja czułem się, jakbym czytał fragment encyklopedii. I ten rytm, to takie… zdania mniej więcej tej samej długości. Po prostu widać i to po prostu czuć, kiedy czytasz, że po prostu człowiek tak nie pisze.
Brak „muzyki”
Bodaj najważniejszy wskaźnik tekstu z AI, który odróżnia ludzkie tworzenie od AI’owego generowania, o którym Maciek Chmurkowski (chyba topowy specjalista w Polsce od humanizacji tekstu i generowania tekstu z AI) mówi – to house.
Dobitnie będzie to widać na przykładzie tego krótkiego tekstu od Gary’ego Provosta, który możesz znaleźć wpisując „Don’t just write words, write music” (będzie podlinkowany pod filmem). Ja pozwolę go sobie przeczytać, ale przeczytam po angielsku, bo tłumaczenie mogłoby popsuć całe założenie.
Zwłaszcza robiło gorąco. I leci tak:
„This sentence has five words. Here are five more words. Five-word sentences are fine. But several together become monotonous. Listen to what is happening. The writing is getting boring. The sound of it drones. It’s like a stuck record. The ear demands some variety. Now listen. I vary the sentence length, and I create music. Music. The writing sings. It has a pleasant rhythm, a lilt, a harmony. I use short sentences. And I use sentences of medium length. And sometimes, when I am certain the reader is rested, I will engage him with a sentence of considerable length, a sentence that burns with energy and builds with all the impetus of a crescendo, the roll of the drums, the crash of the cymbals – sounds that say listen to this, it is important. So write with a combination of short, medium, and long sentences. Create a sound that pleases the reader’s ear. Don’t just write words. Write music.”
Pisz muzykę.
„Zaimkoza” i rzeczowniki odczasownikowe
Kolejna rzecz, którą na forum literackim nazywaliśmy zaimkozą. Zaimkoza, czyli używanie zaimków osobowych lub rzeczowych w sytuacji, gdy nie musisz tego robić, bo wiadomo, o co chodzi.
Przykład z tego ebooka „Przewodnik po AI 2.0″:
„Podczas gdy sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej powszechna i wpływa na wiele obszarów życia, w tym również na marketing, zrozumienie tych podstawowych definicji i koncepcji jest kluczowe dla każdego, kto pragnie zgłębić tajemnicę tego dynamicznego obszaru technologii.”
Te dwa zaimki są zasadniczo zbędne. „Zrozumienie podstawowych definicji” – „tych” jest zbędne. „Tajemnice dynamicznego obszaru technologii” – „tego”? Zbędne.
Jeżeli byłoby tutaj „zgłębić tajemnice dynamicznego obszaru technologii” albo „zgłębić tajemnice obszaru technologii” – byłoby okej.
Rzeczowniki odczasownikowe (Nominalizacja)
Zamiast czasowników („Zrozum, że…”), AI zaczyna od: „Zrozumienie jest kluczowe”, „Wskazanie problemu…”, „Zapewnienie bezpieczeństwa…”.
Przykłady z postów na LinkedInie:
- „Zidentyfikowanie kluczowych czynników…”
- „Zapewnienie szkoleń, programów mentoringowych może pomóc…”
- „Regularne informowanie…”
- „Angażowanie…”
- „Tworzenie…”
- „Inwestowanie w przyjazne środowisko pracy…”
To sprawia, że tekst jest sztywny i urzędowy.
Ulubione słowa i frazy AI (tzw. „GPT-izmy”)
Teraz creme de la creme tego odcinka – czyli ulubione słowa AI. Zwane również ChatGPT-izmami albo AI-izmami.
„W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie…”
Klasyk wstępów. Tak brzmi typowy tekst AI, niepoprawiony w żaden sposób.
„Nie tylko…, ale przede wszystkim…”
Najbardziej chyba ulubione sformułowanie, jedno z najbardziej ulubionych sformułowań AI – to „nie tylko, ale przede wszystkim”, „nie tylko, ale także”. Not only… but also.
Przykłady:
- „HRTech to nie tylko funkcje, to jakość obsługi.”
- „Nie tylko przegląd suchych liczb, ale także kontekst.”
W tym artykule na moto.rp.pl „nie tylko” pada aż 8 razy. To jest sporo. A tutaj w tym długawym akapicie nawet 2 razy:
„Inicjatywy branżowe nie tylko po to, by rozwijać biznes, ale przede wszystkim tego typu wydarzenia pozwalają nam nie tylko wzmacniać relacje z partnerami, ale też dzielić się wiedzą i analizami.”
„Warto”
Słowo, które rzadko zwraca się uwagę w kontekście AI – to jest warto. Warto zwrócić uwagę na to słowo, jeżeli szukasz treści z AI.
Tutaj na ten przykład mam artykuł na stronie warta.pl „Urugwaj – co warto wiedzieć przed podróżą”. I tutaj słowo „warto” pada trzynaście razy. Co warto zobaczyć, co warto zobaczyć, co warto zobaczyć, warto pamiętać, warto znać, warto rozważyć, warto zachować.
I to, co może zwrócić Twoją uwagę – to ogólnie miękka komunikacja AI. Jeżeli nie każesz, nie zmusisz go do tego, żeby wyraziło jakiś kontrowersyjny albo zdecydowany pogląd, to ono będzie kluczyć.
I to słowo „warto” to jest takie… Typowe słowo wydmuszka. Nazwałbym to robotą encyklopedyczną.
Dlatego, że AI unika wyrażania poglądów, unika opiniowania czegokolwiek (prawdopodobnie wynika to z zabezpieczeń, może z treningu). W każdym razie będzie nadużywać słów typu: warto, należy, zaleca się.
Czyli proszę, może, żebyś nie pomyślał, że ja tobie coś doradzam. Także jakbyś chciał, to możesz rozważyć, możesz nie rozważyć. Możesz zrobić, nie musisz. Warto się nad tym zastanowić i zaleca się ostrożność.
„Kluczowe”
Kolejne słowo kluczowe i wszystkie jego odmiany. Po angielsku key albo crucial.
Przykłady:
- „Kluczowa jest synergia automatyzacji z human touch. To nie tylko kwestia techniczna, ale przede wszystkim biznesowa, wymagająca głębokiego zrozumienia ścieżki klienta i jego ścieżki zakupowej.”
- „Temat, którym edukacja użytkowników jest absolutnie kluczowa.”
„Kluczowych” – sześć razy w jednym artykule.
„To coś więcej niż…”
Kolejne ulubione sformułowanie AI – to „coś więcej niż…”. A tutaj się akurat będę pastwił nad stroną RP.pl, bo kiedyś mi wpadło w oko, że używają AI, zwłaszcza do artykułów sponsorowanych (chyba że po prostu dostają takie teksty i nie sprawdzają). Ale tutaj trochę tego jest i mam tutaj 6 stron Google.
„To projekt w odrestaurowanych budynkach dawnej elektrowni, chcemy zorganizować coś tam (na bank to jest artykuł sponsorowany) – nie sprawdzone do auta – to coś więcej niż…”
Właściwie to teraz zastanawiam się, czy to sam podmiot używa do pisania, tworzenia, generowania i wrzucania tekstów na swoją stronę, czy po prostu od agencji SEO, które używają AI do tworzenia tekstów, dostałem po prostu taki i pchają to na stronę nie patrząc, bo ktoś zapłacił 4300 zł brutto i w sumie to wywalone.
No a dobra, miałem nie oceniać.
„To nie jest kolejny X, to Y”
Następne ulubione sformułowanie. Jeżeli tutaj do… Jeszcze raz site:rp.pl. I teraz damy „To nie jest” w cudzysłowie.
„Jako [rola]…”
Idąc dalej, jeżeli już mówimy o zmiękczaniu komunikacji – AI bardzo lubi przywiązanie do swojej roli. AI jest bardzo przywiązane do swojej roli.
Jeżeli mówisz, piszesz: „Wciel się w kogoś, bądź kimś tam. Jesteś dzisiaj kimś tam” i nie zadbasz o poprawę tego – bardzo możliwe, że AI będzie mówić „jako specjalista w dziedzinie XYZ”.
Robiłem w swoim czasie taki test. Test formatu prompta, żeby sprawdzić, czy format prompta wpływa na jakość outputu. Ten test jeszcze się robi. I tutaj słowo „jako” pada trzysta trzydzieści dwa razy. Dlatego, że najczęściej w poleceniu miał wpisane, że jesteś kimś tam.
I on sobie to bardzo wziął do serca.
Przykładowo tutaj mam post specjalisty HR na temat cichego zwolnienia:
„Jako HR Business Partner z wieloletnim doświadczeniem międzynarodowej korporacji technologicznej, widzę, jak wiele osób zmaga się z subtelnymi, ale bardzo destrukcyjnymi praktykami w miejscu pracy.”
Jezus Maria, tak. Tu tak samo:
„Jako HR Business Partner z dziesięcioletnim doświadczeniem w branży technologicznej…”
Jeżeli już używasz AI do tworzenia treści i każysz mu się w coś wcielić (chociaż mówią, że nie trzeba mu teraz nakazywać tego, że samo wie, że jeżeli pisze artykuł na bloga, to jest autorem postów blogowych, że jeżeli tworzy film na YouTube, to jest YouTuberem, że jeżeli daje suba pod filmem, to jest widzem kanału Daniela Bartosiewicza) – ale na wszelki wypadek można mu spróbować to wpisać.
Chociaż lepiej mu wpisać, co to oznacza, że tą osobą jest i jaki jest cel do osiągnięcia, aniżeli to, kim jest. Bo zasadniczo z tego, kim jest, może wynikać nie to, co chcesz osiągnąć.
Ale jeżeli już nawet wpisujesz, to dopisz mu, żeby o tym nie wspominał, bo nie ma takiej potrzeby zasadniczo.
„To nie maraton, to sprint”
Następne sformułowanie – to nie maraton, to sprint. Jezu, jak to jest modne. Jeżeli wpiszesz sobie site:linkedin.com i w cudzysłowie dasz „to nie maraton to sprint”…
To w sumie nic się nie stanie. Ale znajdziesz sporo przykładów.
Emoji 🚀✨
To, co jeszcze dość często zwraca moją uwagę i każe mi myśleć, że tekst nosi znamiona AI – to emoji. Zwłaszcza jeżeli jest ich dużo, jeżeli są w każdym zdaniu.
Generalnie jeżeli widzisz, że ktoś ma emoji tak nadzigane, naprawdę jakby ktoś posypką kolorową lody posypał – bardzo możliwe, że treść w jakimś stopniu pochodzi z AI.
Z tego samego względu, którego w tekstach AI są angielskie cudzysłowy, jest dłuższa pauza zamiast półpauzy czy dywizu.
Albowiem, przynajmniej w moim przypadku (nie wiem jak u innych), żeby dodać emoji do tekstu, muszę wcisnąć klawisz Windows i kropka. I stąd dopiero sobie wybrać emoji. Przecież wyszukiwarka tych emoji jest trochę upierdliwa.
Jeżeli zechcę sobie znaleźć palmę – no dobra, znajdzie mi palmę. Ale jeżeli chciałbym znaleźć prezent… A.
W każdym razie jest tutaj trochę klikanie. Nie wiem, może jest jakaś wtyczka do Chrome’a, która łatwo dodaje emoji – ja jej nie znam.
Ewentualnie druga dla mnie opcja dodawania emoji do tekstu – czyli strony typu emoji.org, gdzie wchodzę i sobie mogę coś skopiować (i ta wyszukiwarka jest trochę lepsza niż windowsowa).
W każdym razie w większości przypadków nie będzie Ci się chciało wstawiać tylu emoji, ile można zobaczyć w tekstach.
Zrób sobie taki eksperyment dzisiaj, teraz, zaraz, kiedyś po tym odcinku. Wejdź w AI i poproś go o napisanie dwóch tekstów na ten sam temat. Niech jeden z tych tekstów będzie postem na media społecznościowe, a drugi zwykłym kawałkiem tekstów.
Napisałem mu: „Napisz mi 200 słów o pierogach”. Przełączyłem tylko na instant. Teraz otworzyłem nowy czat i napisałem mu tak: „Napisz mi posta na Facebooka na 200 słów o pierogach”.
W tym tekście zwykłym emoji nie ma ani jednego. W tym tekście są. Jest ich mniej.
Słowa-wytrychy
Sporo w tekstach AI jest też słów zapychaczy, słów wytrychów, które Joanna Wieczorkowska-Wierzbińska w swojej książce „Magia Słów” określa słowami wytrychami.
Czyli słowa, które są w tekście, ale kompletnie nic nie znaczą. Słowa jak: niezwykle, konkretne, realne, fundamentalne.
Do słów wytrychów. I słowa typu niezwykły, fascynujący, wyjątkowy – to są słowa, które istnieją, coś znaczą, ale zasadniczo co?
No bo jeśli Ci powiem, że mój kanał na YouTube jest wyjątkowy, to co to oznacza? Że jest fascynujący? Co to oznacza? Niezwykły?
Pułapki detekcji – False Positives
Teraz też, żeby była jasność – zanim przejdziemy do przykładów. Pokazuję te teksty, przykładowe teksty, które ja podejrzewam, że były tworzone przy pomocy AI, przy współudziale.
To nie jest tak, że ja tutaj teraz autorytatywnie stwierdzam, że te posty są do dupy i ich twórcy są słabi, bo te posty wskazują na to, bo te posty zawierają cechy tekstów z AI. Nie.
To są po prostu przykłady. Nie oceniam twórców, nie oceniam postów. Ja chcę tylko wskazać, jak to wygląda, a nie coś napiętnować, oceniać albo tworzyć jakiś pogląd.
Narzędzia (Detektory)
W trakcie jak CopyLeaks sprawdza ten tekst, to tutaj zwróciło moją uwagę to zdjęcie. 101-letnia kobieta, za wdzięczna swojej nocnej rutynie długowieczność. No kurde, przekonaj mnie, że to nie jest zdjęcie z AI.
No i CopyLeaks mówi, że to nie jest AI Content, czyli po mojej stronie był false positive. Czyli po mojej stronie mamy tak zwany fałszywy pozytyw.
Czy to coś złego? Nie.
Styl korporacyjny
Kiedy czytałem artykuł na blogu Szymona Słowika, miałem wrażenie, że może on nosić znamiona AI. A potem Szymon przyszedł do mnie do podcastu i Szymon się tak po prostu wysławia.
Jeżeli chcesz, to będzie się wyświetlać karta – możesz go posłuchać. On naprawdę używa sformułowania „nie tylko, ale”. I może tutaj jest ten problem.
Wyzwanie – że ludzie alergicznie reagujący na AI wyeliminowali ze swojego słownictwa typowe dla AI frazy.
Ja na przykład mam straszny problem przed tym, żeby napisać, że coś jest „nie tylko takie, ale też takie”. Że coś to jest… Że coś tam to jest coś więcej niż X, to jest Y. Że to nie jest tylko X, to jest Y.
Ja mam ogromny problem z używaniem fraz nadużywanych przez AI. Reaguję na to alergicznie.
Wartość merytoryczna > narzędzie
Pokażę Ci przykład. I żeby Ci coś zobrazować. Ten post jest w 100% z AI. Leci tak:
„88% marketerów używa AI do tworzenia contentu i wszyscy myślą, że to widzą. Wczoraj dostałem DM: 'Ładny post, ale AI generated content to nie jest droga dla kogoś takiego jak Ty.’ Problem? Post pisałem ręcznie, godzinę, z researchem, z przemyśleniem każdego zdania. Witajcie w 2026 roku, w którym ludzie automatycznie zakładają, że każdy dobry tekst musi być z ChatGPT. Paradoks jest brutalny. 74% nowego contentu w sieci to faktycznie AI, ale kiedy piszesz naprawdę dobrze, dostaniesz łatkę 'to musiało być AI’. A kiedy używasz AI bez edycji, dostajesz DPD, chatbot mówiący, że Twoja firma jest najgorsza na świecie albo Coca-Cola z ciężarówkami, które zmieniają liczbę kół między scenami. Prawda jest taka: AI może tworzyć wartościowy kontent, ale tylko wtedy, gdy jest narzędziem w rękach kogoś, kto wie, co robi. 97% firm edytuje AI generated content przed publikacją. Pozostałe 4% – one tworzą viral memy typu Willy Wonka Experience. AI to nie zamiennik myślenia, to amplifikator. W rękach leniwca wyprodukuje gówniane teksty, w rękach profesjonalisty skróci proces o połowę przy zachowaniu jakości. A Ty? Czy dostałeś jakąś łatkę AI Generator za swój ręczny kontent? Albo odwrotnie – zauważyłeś oczywiste AI Slop udające autentyczność?”
I do od razu! Zanim ktoś doda komentarze, że w tym poście jest gówno… Tak, tutaj jest dziewięćdziesiąt siedem plus cztery i to jest sto jeden procent. Niestety nie jest dobre w matematykę. To jest do poprawy.
„AI to nie zamiennik myślenia, amplifikator” – to te dwa zdania też bym przepisał. Cudzysłów jest angielski – do poprawy. Tutaj jest dywiz zamiast półpauzy – to też do poprawy. I statystyki jeszcze na wszelki wypadek bym sprawdził.
Ale nadal – czy to jest bezwartościowy post tylko dlatego, że napisało go AI?
To jest research, które sobie AI zrobiło przed napisaniem tego wszystkiego. Moja rola jest w tym, żeby sprawdzić, czy liczby się zgadzają.
A teraz dla kontrastu pokażę Ci posta, którego napisałem w 100% ręcznie. I brzmi tak:
„Ten post nie wniesie niczego w Twoje życie. Przeczytasz go, zmarnujesz 2 minuty, pójdziesz dalej. Nic się nie zmieni, będziesz tylko mieć do mnie pretensje o ten zmarnowany czas. Więc jak już robisz coś bezproduktywnego, co nie ma większego wpływu na ludzkość, to nie zaprzątaj sobie tym głowy i wykorzystaj ten czas do pozostawienia suba i łapki w górę. To pomoże mi krzewić wiedzę o mądrym używaniu AI. I tutaj jeszcze jedno zdanie zapychacz, żeby ładnie było sformatowane, ale tu nie ma żadnej wartości… Ale tu nie ma żadnej treści, ani wartości merytorycznej.”
No i który z tych postów jest bardziej wartościowy? Który z nich wnosi coś w życie użytkownika? Który z nich ma jakąś wartość dodaną?
Ktoś chciał mi zrobić na złość i powie, że ten drugi popisałeś go ręcznie i oddaje Ciebie i masz tutaj suba za to i coś tam… Ale de facto… Ja bym zaryzykował stwierdzenie, że mimo wszystko ten pierwszy po poprawkach.
Tak jak ja powiedziałem – 97% poprawia. 4% nie poprawia. Tak jak ja powiedziałem, obyci.
Tutaj tak na marginesie – nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak trudno jest mi napisać coś bezwartościowego. Serio. Nawet wszedłem na Twittera na profile lewicowych posłów i posłanek, żeby znaleźć coś bezwartościowego, i to nie jest łatwe.
Jak raz przed nagraniem tego odcinka nie miałem żadnych kocopołów pod ręką. Ale wystarczy posłuchać na przykład wywiadów z zawodnikami po Fame MMA i mniej więcej to jest tego typu poziom.
Jeśli ktoś publikuje coś takiego w social mediach, powiedz mi, że mój post z AI nie jest bardziej wartościowy.
Podsumowanie: AI to amplifikator, nie zamiennik
Raz. I teraz na przykładach pokażę Ci cechy tekstów z AI widoczne w polskojęzycznych tekstach.
AI ogólnie pisze bardzo porządnie, bardzo hiper wręcz poprawnie, rzadko łamie szyk. I tutaj rzucę trochę może kontrowersyjnym stwierdzeniem, ale wskaźnikiem tego, że treść mogła powstać przy pomocy AI (znaczy inaczej, wskaźnikiem tego, że treść nie powstała przy pomocy AI) są literówki i błędy.
Jeżeli w tekście, jeżeli w poście, w artykule jest literówka – no 99,9% nie zrobiło tego AI. AI nie robi literówek, chyba że mu każesz, ale kto każe robić AI literówkę?
Perspektywa 2026
Oprócz tego, w międzyczasie przy współpracy z aplikuj.pl przetrzepałem… No prawie, bo nie wszystkie. 2835 postów, z czego połowa na wstępie odpadła, bo ja uznałem je za niewiele wnoszące merytorycznie, ale i tak zostało ich prawie 1300 i te 1300 już przejrzałem.
Więc coś tam o tych tekstach z AI wiem.
I na koniec jako podsumowanie – kluczowe pytanie. Tak właściwie to po co chcesz to robić? Bo zasadniczo oprócz samego stwierdzenia, że ktoś wciska Ci kit, że ktoś mówi Ci „nie, nie, te treści pisałem ręcznie”, a te treści są faktycznie z AI – oprócz tego nie widzę powodu, żeby się do tego przysadzać.
Intuicyjne wyczuwanie
Tym pozytywnym akcentem mógłbym tak naprawdę zakończyć ten odcinek. Ale też chcę się trochę przypiąć do tego, co przeczytałem przed chwilą, czyli… do intuicyjnego wyczuwania tego, czy ktoś korzystał z AI, czy nie. Czy ta wypowiedź jest sztywna, sztuczna, nienaturalna, czy nie.
Wyobraź sobie, czytając następny tekst, który podejrzewasz o AI-skość – czy tak rozmawiałby z Tobą człowiek? Czy tak rozmawiałaby z Tobą Twoja mama, ojciec czy babcia? Czy w ten sposób budowaliby swoje zdania?
Ale też z drugiej strony – miej wyrozumiałość. Po pierwsze dlatego, że nie wszystko, co z AI, to złe. I tu wkleić tego posta, który jest wartościowy, bezwartościowy.
Po drugie, nie jest powiedziane, że jeśli ktoś… Po drugie, jest coś takiego jak false positives. Fałszywe pozytywy. Czyli ktoś naprawdę się tak wypowiada, naprawdę się w ten sposób wysławia, a Ty przypniesz mu łatkę AI.
I żeby tu nie być gołosłownym – kiedy czytałem artykuł na blogu Szymona Słowika, miałem wrażenie, że może on nosić znamiona AI. A potem Szymon przyszedł do mnie do podcastu i Szymon się tak po prostu wysławia.
Jeżeli chcesz, to będzie się wyświetlać karta – możesz go posłuchać. On naprawdę używa sformułowania „nie tylko, ale”. I może tutaj jest ten problem.
Wyzwanie – że ludzie alergicznie reagujący na AI wyeliminowali ze swojego słownictwa typowe dla AI frazy.
Ja na przykład mam straszny problem przed tym, żeby napisać, że coś jest „nie tylko takie, ale też takie”. Że coś to jest… Że coś tam to jest coś więcej niż X, to jest Y. Że to nie jest tylko X, to jest Y.
Ja mam ogromny problem z używaniem fraz nadużywanych przez AI. Reaguję na to alergicznie. Reaguję na to alergicznie.
Nie napiszę Ci, że ten odcinek na YouTubie to nie tylko praktyczny poradnik, ale też frajda. Że znajdziesz w nim konkretne porady, jak usunąć AI ze swojego słownika. I realne przykłady, że zrozumienie tego wszystkiego jest kluczowe, żeby unikać bycia posądzanym o używanie AI w swoim tworzeniu. Że mój kanał na YouTube to nie jest po prostu zbiór wideo, ale przede wszystkim drogowskaz kontentu. Że to wideo to game changer, że zmienia zasady gry (właśnie zmienia zasady gry – zapomniałem).
Że subskrypcja i łapka w górę pod tym filmem – to nie gest uprzejmości, to konieczność.
Widzimy się w następnym odcinku. Siema.
FAQ
Czy każdy tekst z AI jest zły?
Nie. Wartość tekstu zależy od tego, co wnosi, a nie od tego, jak powstał. Tekst z AI może być wartościowy, jeśli został sprawdzony i edytowany.
Czy narzędzia do detekcji AI są skuteczne?
Nie do końca. CopyLeaks, GPTZero i inne często dają false positives (mylnie oznaczają tekst ludzki jako AI) lub false negatives (przepuszczają AI).
Co zrobić, jeśli mój ręczny tekst brzmi jak AI?
To nie problem. Jeśli tekst jest wartościowy i merytoryczny, to liczy się treść, a nie to, czy ktoś pomyśli, że to AI.
Czy AI robi literówki?
Nie. AI nie robi literówek, chyba że mu każesz. Literówka w tekście to prawie 100% pewność, że pisał człowiek.
