Jak pisać z AI – proces od briefu do tekstu, który da się opublikować
Większość ludzi pisze z AI według jednego schematu: wpisuje „napisz artykuł o X”, dostaje ścianę poprawnego bełkotu i przez kolejne dwie godziny go łata. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak pisać z AI, żeby tekst nadawał się do publikacji, zapamiętaj podział ról.
Model robi szkic i robotę mechaniczną, ty decydujesz o celu, materiale, stylu i faktach. Cały proces ma 7 etapów, a każdy pominięty oddajesz potem w poprawkach.
Mam na to krótkie hasło: AI mnoży, a nie tworzy. Kiedy wiesz, co chcesz powiedzieć, AI przyspieszy cię kilka razy. Kiedy nie wiesz, AI pomnoży zero.
Piszę dla marketerów, copywriterów, content managerów i właścicieli firm, którzy już pracują z ChatGPT albo z Claude’em i chcą wiedzieć, jak pisać treści z AI, które da się wypuścić pod własnym nazwiskiem. Eseje i prace zaliczeniowe zostawiam innym.
Najważniejsze wnioski:
- Pisanie z AI to proces w 7 etapach: plan, brief, polecenie, model, szkic, redakcja, fakty – a na końcu ocena.
- O jakości tekstu z AI decydują brief i redakcja, wybór modelu waży mniej.
- Model językowy przewiduje najbardziej prawdopodobne słowo, więc jeżeli nie dostanie twojego materiału, odda średnią z internetu.
- AI z listą kryteriów lepiej sprawdza się jako redaktor niż jako autor piszący na ślepo.
- Każdą liczbę, nazwę i przepis w tekście z AI sprawdzasz w źródle pierwotnym, bo model sam siebie nie zweryfikuje.
- Detektor AI nie ocenia jakości: mój ręcznie napisany tekst z 2022 roku dostał w nim 78% AI.
Dlaczego tekst z AI wychodzi generyczny
Tekst z AI wychodzi generyczny, bo model językowy dopisuje najbardziej prawdopodobne kolejne słowo, a gdy nie dostaje twojego kontekstu, najbardziej prawdopodobna jest średnia z tego, co przeczytał w treningu. Pisanie z AI to proces, w którym model językowy przygotowuje szkic, a człowiek odpowiada za brief, materiał źródłowy, redakcję i sprawdzenie faktów. Kto zostawia modelowi wszystko, dostaje średnią.
Mój ulubiony przykład. Napisz modelowi: „dokończ zdanie: wlazł kotek na…”, a dostaniesz „płotek”.
Dopisz „nie używaj słowa płotek” i na to miejsce wskoczy następne słowo w kolejce prawdopodobieństwa. Model niczego nie wymyśla – losuje z rozkładu, który ty przesuwasz poleceniem, materiałem i przykładami.
Model jest też niedeterministyczny. Wklej to samo pytanie 10 razy do ChatGPT, Claude’a albo Gemini, a dostaniesz 10 różnych odpowiedzi. Dlatego „raz mi zadziałało” nie jest procesem.
Stąd dwa błędy, które u ludzi piszących z AI widzę najczęściej. Pierwszy to traktowanie modelu jak programu komputerowego – klikam A, dostaję B, za każdym razem tak samo. Drugi to traktowanie go jak człowieka, który się zastanowi, sprawdzi i powie, że coś jest nie tak.
Model nie robi ani jednego, ani drugiego, tylko liczy prawdopodobieństwo na podstawie tego, co mu dałeś.
I teraz skala. Według badania Ahrefs na 900 000 stron 74,2% nowych stron opublikowanych w kwietniu 2025 zawierało treść wygenerowaną przez AI. Agencja Graphite policzyła, że AI pisze już 52% artykułów publikowanych co miesiąc w anglojęzycznej sieci.
Twój tekst-średnia ginie w tłumie innych średnich – Google nie ma powodu go pokazywać, a czytelnik czytać.
Wiesz już, skąd się bierze bełkot. Teraz to, jak napisać tekst z AI, żeby bełkotu nie było.
Proces pisania z AI w 7 etapach
Skuteczne pisanie tekstów z AI to 7 etapów, w których model dostaje coraz węższe zadania, a ty zatwierdzasz wynik każdego z nich i dopiero wtedy idziesz dalej. Kolejność ma znaczenie, bo błąd z etapu 1 rośnie na każdym następnym.
- Zaplanuj tekst: cel, odbiorca, teza, miejsce w lejku.
- Napisz brief z materiałem źródłowym i kryteriami oceny.
- Wydaj polecenie z kontekstem i przykładami.
- Wybierz model pod zadanie i przetestuj go na swoim briefie.
- Generuj szkic sekcja po sekcji, czytając każdą od razu.
- Redaguj i humanizuj, a do krytyki tekstu zaprzęgnij AI jako redaktora (dodatkowo, z praktyki).
- Sprawdź fakty w źródłach pierwotnych.
Ostatnia jest bramka, czyli ocena. Tekst, który jej nie przejdzie, wraca do etapu, na którym coś poszło nie tak.
Przed etapem 1 zadaj sobie jeszcze jedno pytanie: czy AI w ogóle powinno pisać ten tekst? Niektóre formy modelom wychodzą słabo. Mam na myśli teksty, w których liczy się twoja historia albo ryzykowna opinia, i krótkie teksty sprzedażowe, gdzie pracuje każde słowo.
Takie piszesz sam, a AI dostaje rolę redaktora.
| Etap | Co robi AI | Co robisz ty | Typowy błąd |
|---|---|---|---|
| 1. Plan | proponuje kąty i pytania odbiorców | wybierasz cel, odbiorcę i tezę | brak tezy, „napisz coś o X” |
| 2. Brief | porządkuje notatki w listę | dostarczasz dane, przypadki, opinie | brief z samym tematem |
| 3. Polecenie | wykonuje instrukcję | dajesz kontekst i 3–5 przykładów | jedno zdanie zamiast polecenia |
| 4. Model | – | testujesz 2 modele na tym samym briefie | wybór po recenzjach z YouTube |
| 5. Szkic | pisze sekcje według planu | czytasz każdą sekcję od razu | cały artykuł jednym strzałem |
| 6. Redakcja | wskazuje słabe miejsca według kryteriów | decydujesz, co zmieniasz | „popraw całość” i nic więcej |
| 7. Fakty | podaje źródła do sprawdzenia | klikasz i czytasz źródło pierwotne | wiara w liczby z modelu |

Ile to daje? U mnie AI w procesie skróciło przygotowanie artykułu z 8–10 godzin do mniej więcej godziny. Nie czytam sam 350 źródeł i nie układam ręcznie struktury ani relacji między pojęciami.
Gdybym robił ten sam artykuł ręcznie przez 8 godzin, przy mojej stawce musiałbym wziąć za niego od 1600 zł w górę.
Żeby nie było – ta godzina to czas przy procesie, który mam już dopracowany i obudowany szablonami. Twoje pierwsze teksty pisane w ten sposób potrwają dłużej, bo dopiero zbierasz własne szablony.

Okiem autora
Daniel Bartosiewicz · automatyzacja contentu z AI
W ciągu ostatnich 6 miesięcy od momentu stworzenia tego artykułu (tj. od kwietnia do października 2026) stworzyłem circa 1200 tekstów, z tego:
– 127 dla siebie na swoją stronę firmową,
– ok. 900 na zaplecza, projekty poboczne, case studies,
– 130 dla klientów.
Każdy z tych etapów ma własną pułapkę. Zaczynam od tej, która kosztuje najwięcej.
Planowanie i brief – lepsze zlecenie dla AI
Brief dla AI to zestaw decyzji, które podejmujesz przed pierwszym poleceniem: cel tekstu, odbiorca, główna teza, materiał źródłowy, ograniczenia formy i kryteria, po których ocenisz wynik. Kiedy briefu brak, model wypełnia każdą lukę średnią. Z briefem wypełnia ją twoimi danymi.
Dobry brief zawiera:
- cel: co czytelnik ma zrobić albo wiedzieć po lekturze,
- odbiorcę: kim jest, co już wie, czego się boi,
- tezę: jedno zdanie, z którym ktoś mógłby się nie zgodzić,
- materiał: liczby, przypadki, cytaty, zrzuty ekranu – wszystko, czego model nie zna,
- formę: długość, nagłówki, ton, słowa zakazane,
- kryteria oceny: 3–5 warunków, które tekst musi spełnić.
Ostatni punkt ludzie pomijają najczęściej, a brief pełni dwie role. Jest poleceniem dla modelu i jednocześnie listą warunków brzegowych, według których ocenisz tekst.
Jeżeli tekst zawiera wszystkie elementy z briefu, jest wstępnie w porządku. Jeżeli wymagań nie spisałeś, nie masz czym go zmierzyć i zostaje ci „podoba mi się albo nie”.
Drugi element planowania to outline, czyli plan nagłówków z jedną tezą na sekcję. Takiego planu model trzyma się dużo lepiej niż ogólnego „napisz artykuł”, a ty od razu widzisz, czy struktura odpowiada na pytania odbiorcy.

Okiem autora
Daniel Bartosiewicz · automatyzacja contentu z AI
Pewne elementy briefu będą stałe – ogólnie lub per klient. To sobie wpisz do briefu na stałe, żeby nie wklejać za każdym razem. Elementy zmienne podawaj w chacie w Claudzie/GPT. Np.:
– Każdy tekst ma mieć nagłówek H1, nagłówki H2, FAQ – to elementy stałe,
– teksty różnią się tematem, osobistym spojrzeniem, kontekstem – to podawaj osobno.
Zwróć tego uwagę na informacje, które AI może sobie samo odgrzebać (z Internetu np.), a informacje, których nie odgrzebie. Te drugie są dzisiaj bardziej wartościowe.
Brief mówi, co ma powstać. Polecenie mówi modelowi, jak ma to zrobić.
Prompt – jak wydać polecenie, żeby nie dostać bełkotu
Prompt do pisania tekstu działa, gdy zawiera rolę, zadanie, kontekst, zasady i przykład – i przede wszystkim materiał z briefu, bo samo polecenie, w którym nie ma danych, daje ten sam generyczny tekst, tylko ładniej sformatowany. Schemat „Rola – Zadanie – Kontekst – Zasady – Przykład” powtarzają polskie poradniki i jest w porządku. Różnicę robi to, co do niego włożysz.
Porównaj dwa polecenia:
Słabe:
Napisz artykuł o tym, jak pisać z AI.
Lepsze:
Napisz sekcję „Planowanie i brief” do artykułu dla content managerów,
którzy używają ChatGPT i dostają generyczne teksty.
Teza sekcji: brief jest jednocześnie poleceniem i kryterium oceny.
Materiał: [wklejone notatki, 2 liczby, 1 przypadek].
Długość: 250–300 słów. Ton: bezpośredni, druga osoba.
Słowa zakazane: [twoja lista].
Wzór rytmu: [3 akapity z moich tekstów].
Trzy zasady oszczędzają najwięcej poprawek:
- dawaj przykłady – Anthropic w dokumentacji Claude’a zaleca 3–5 zróżnicowanych przykładów, żeby model trzymał format i styl,
- jeden czat to jedno zadanie – długa rozmowa o wszystkim zapycha okno kontekstowe i model gubi wcześniejsze ustalenia,
- mów, czego nie chcesz – lista zakazanych słów i konstrukcji działa lepiej niż „pisz naturalnie”.
Dobre polecenie w źle dobranym narzędziu też da przeciętny wynik, więc teraz model.
Który model wybrać do pisania tekstów
Do pisania tekstów po polsku sprawdzają się ChatGPT, Claude i Gemini, a o wyborze decyduje test na twoim własnym briefie. Rankingi szybko się starzeją, bo różnice między modelami zmieniają się z każdą aktualizacją, czyli co kilka miesięcy. Recenzja sprzed pół roku opisuje model, którego już nie ma.
Zrób prosty test. Weź jeden brief, wklej go do dwóch modeli i porównaj sekcje obok siebie. Patrz na trzy rzeczy: czy model trzyma się tezy, czy trzyma styl z przykładów i ile zdań musisz wyrzucić.
Godzina testu oszczędzi ci miesięcy pisania w narzędziu, które nie pasuje.

Okiem autora
Daniel Bartosiewicz · automatyzacja contentu z AI
Aktualnie do tych zadań używam najnowszego modelu Claude klasy Opus. Fable jest drogi i nie dojeżdża, Sonnet i Haiku są za słabe. Poza tym z uwagi na cache przełączanie się pomiędzy modelami nie zawsze jest opłacalne.
Z wybranym modelem siadasz do szkicu.
Szkic – pisz z AI sekcja po sekcji
Szkic z AI generuj sekcjami, z materiałem przypiętym do każdej sekcji, i czytaj wynik po każdej z nich – cały artykuł z jednego polecenia rozjeżdża się z planem już w połowie. Im krótsze zadanie, tym mniej miejsca na zgadywanie.
AI dobrze robi rzeczy mechaniczne:
- rozpisuje strukturę i warianty nagłówków,
- przekształca notatki w akapity,
- skraca, wydłuża, zmienia formę (lista, tabela, FAQ),
- proponuje 20 wersji otwarcia, z których wybierzesz dwie.
Są też rzeczy, których AI nie zrobi:
- nie ma twojego doświadczenia ani klientów,
- nie ma opinii, za którą odpowiada,
- nie zna faktów z firmy, dopóki ich nie dostanie.
Po każdej sekcji rozmawiaj z modelem zamiast generować od nowa. Wskazuj, co konkretnie nie gra: „trzecie zdanie powtarza pierwsze”, „brakuje liczby z briefu”, „za długie otwarcie, skróć do dwóch zdań”. Precyzyjna uwaga daje poprawkę, a ogólne „zrób lepiej” – losowanie od nowa.
To jest mniej więcej tak jak z praktykantem w drugim tygodniu pracy. Zdolny i szybki, tylko że nikt rozsądny nie wysyła jego raportu do zarządu, jeżeli sam go wcześniej nie przeczytał.
Model językowy pracuje z tobą, nie za ciebie. Myślenie o celu, tezie i wartości dla czytelnika zostaje po twojej stronie.
Kiedy masz szkic, odwróć role.
AI jako redaktor, nie autor
AI jako redaktor daje lepsze wyniki niż AI jako autor, bo ocena tekstu według listy konkretnych kryteriów jest dla modelu zadaniem węższym i łatwiejszym od pisania od zera. Piszesz ty albo AI robi szkic, a potem model dostaje twoje kryteria i sprawdza tekst punkt po punkcie.
Przykład polecenia redakcyjnego:
Jesteś redaktorem. Oceń poniższy tekst według kryteriów:
1. Czy pierwszy akapit odpowiada na pytanie z tytułu?
2. Czy każda sekcja ma liczbę albo przykład?
3. Które zdania nic nie wnoszą?
4. Gdzie są słowa z listy zakazanych: [lista]?
Dla każdego problemu podaj cytat i propozycję zmiany.
Nie przepisuj całego tekstu.
Ostatnia linijka robi robotę. Na polecenie „popraw całość” model przepisuje tekst na swój styl i wycina wszystko, co było twoje. Każ mu wskazywać problemy, decyzję zostaw sobie.
Drugi tryb redakcyjny to adwokat diabła. Wklej tekst i opis odbiorcy, a potem każ modelowi wypisać trzy zarzuty, które ten odbiorca zgłosi po lekturze: czego nie zrozumie, w co nie uwierzy, czego mu zabraknie.
W minutę masz listę dziur w argumentacji. Część zarzutów będzie chybiona, ale trzy trafione wystarczą, żeby tekst był mocniejszy.
Redakcja wyłapie słabe zdania. Brzmienie AI wymaga osobnej roboty.
Humanizacja i nauka AI własnego stylu
Humanizacja tekstu z AI to dołożenie twojej wartości – doświadczenia i przykładów z własnej praktyki – oraz usunięcie wzorców stylu AI. Podmiana słów na synonimy albo przepuszczenie tekstu przez humanizator nic tu nie da, bo tekst dalej niczego od ciebie nie wnosi. Jeżeli chcesz pisać lepiej z AI, zacznij od tego, co możesz dodać tylko ty.
Tekst z AI zdradzają najczęściej:
- puste otwarcia o tym, jak szybko zmienia się świat,
- dopowiedzenia „ale także” i „a co więcej” co drugi akapit,
- przymiotniki-wytrychy, które pasują do każdego tematu i niczego nie opisują,
- zdania o identycznej długości, jedno po drugim,
- asekuracyjne zmiękczenia w miejscu jasnych poleceń.
Pełną listę z polskimi przykładami masz w przewodniku po GPT-izmach.
Po lewej tekst prosto z modelu. Po prawej ten sam tekst po skillu /humanizacja i dostrojeniu do mojego głosu. Fakty te same.
Sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała sposób tworzenia treści. Narzędzia takie jak ChatGPT czy Claude potrafią w kilka sekund wygenerować artykuł, post na bloga czy ofertę handlową. Jednak samo wpisanie polecenia „Napisz tekst o marketingu” rzadko przynosi zachwycające rezultaty. Teksty wygenerowane bez odpowiedniego przygotowania bywają generyczne, powtarzalne i pozbawione emocji. Aby tworzyć z pomocą AI treści angażujące, merytoryczne i unikalne, musisz opanować rolę nie tyle pisarza, ile dyrektora kreatywnego i redaktora.
Jakość tekstu wygenerowanego przez AI zależy bezpośrednio od jakości Twoich instrukcji. W świecie AI obowiązuje zasada: garbage in, garbage out (śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu). Dobry prompt powinien zawierać:
- Rolę: Określ, w kogo AI ma się wcielić (np. „Jesteś doświadczonym psychologiem biznesu”).
- Grupę docelową: Wskaż, do kogo piszesz (np. „Tekst ma trafić do właścicieli małych firm”).
- Kontekst i cel: Wyjaśnij, co chcesz osiągnąć (np. „Przekonaj czytelnika do wdrożenia automatyzacji”).
- Formę i ton: Zdefiniuj styl (np. „Pisz zwięźle, profesjonalnie, unikaj korporacyjnego żargonu, używaj krótkich zdań”).
Najczęstszym błędem jest próba wygenerowania całego tekstu za jednym razem. AI działa znacznie lepiej w procesie iteracyjnym. Zacznij od burzy mózgów i poproś o 10 pomysłów na dany temat. Następnie wybierz najlepszy i stwórz z modelem szczegółowy konspekt. Dopiero gdy masz zatwierdzony szkielet, generuj poszczególne sekcje jedna po drugiej. Dzięki temu zachowasz pełną kontrolę nad strukturą i głębią argumentacji.
Sztuczna inteligencja świetnie radzi sobie z syntezą wiedzy, ale nie ma własnych doświadczeń ani emocji. Jej styl bywa przewidywalny i przeładowany utartymi schematami (np. nadużywaniem słów takich jak „kluczowy”, „warto pamiętać”, „dynamiczny rozwój”). Twoim zadaniem jest wzbogacenie tekstu o:
- osobiste anegdoty i studia przypadków,
- unikalne opinie, z którymi ktoś mógłby polemizować,
- specyficzny dla Ciebie lub Twojej marki humor i rytm językowy.
To właśnie te elementy sprawiają, że tekst rezonuje z czytelnikiem i buduje zaufanie.
AI potrafi pisać z ogromną pewnością siebie, jednocześnie całkowicie zmyślając fakty – zjawisko to nazywamy halucynacją. Nigdy nie publikuj tekstu bez fact-checkingu. Sprawdź każde źródło, datę, nazwisko i statystykę.
Kolejnym krokiem jest redakcja językowa. Skróć zbyt rozwlekłe akapity, usuń lanie wody, zamień stronę bierną na czynną i zadbaj o przejrzyste formatowanie: śródtytuły, wypunktowania i pogrubienia.
Pisanie z AI nie polega na bezmyślnym kopiowaniu tego, co wypluje algorytm. To proces synergii: AI zapewnia szybkość, świeże spojrzenie i pomoc w pokonaniu blokady twórczej, podczas gdy człowiek wnosi empatię, zmysł krytyczny, wiedzę domenową i duszę. Najlepsze teksty powstają na styku tych dwóch światów.
Wpisujesz do ChatGPT albo Claude „Napisz tekst o marketingu” i po pięciu sekundach masz artykuł. Gładki, poprawny i identyczny jak tysiąc innych. Model zrobił dokładnie to, o co prosiłeś. A prosiłeś o nic.
Prawda jest taka, że największy błąd ludzi piszących z AI to oczekiwanie, że model sam zrobi całą robotę. Nie zrobi. Jeżeli chcesz tekstów, które ktoś przeczyta do końca, zostajesz dyrektorem kreatywnym i redaktorem w jednej osobie.
To jest mniej więcej tak jak z kucharzem. Powiesz mu „zrób coś do jedzenia”, dostaniesz jajecznicę. Powiesz, ilu gości przyjdzie i czego nie jedzą, dostaniesz kolację. W AI nazywa się to garbage in, garbage out.
Dobry prompt ma cztery elementy:
- rolę – w kogo model ma się wcielić („Jesteś doświadczonym psychologiem biznesu”),
- grupę docelową – do kogo piszesz („Tekst czytają właściciele małych firm”),
- cel – co tekst ma załatwić („Przekonaj czytelnika do wdrożenia automatyzacji”),
- formę i ton – jak ma brzmieć („Pisz zwięźle i krótkimi zdaniami, bez korporacyjnego żargonu”).
Brakuje któregoś? Model zgaduje. A zgaduje zawsze w stronę średniej.
Najczęściej ludzie wrzucają cały tekst w jedno polecenie.
Pierwsza rzecz – burza mózgów. Poproś o 10 pomysłów na temat i wybierz najlepszy. Druga – konspekt. Dłubiesz go z modelem, aż szkielet ci pasuje. Dopiero wtedy generujesz sekcje, jedną po drugiej. Trwa to dłużej, ale struktura i głębia argumentów zostają w twoich rękach, nie w rękach modelu.
AI świetnie streszcza cudzą wiedzę. Własnych doświadczeń i emocji nie ma żadnych. Stąd przewidywalny styl i te same zwroty w kółko: „kluczowy”, „warto pamiętać”, „dynamiczny rozwój”. Widziałeś je setki razy. Twój czytelnik też.
Twoja robota to dorzucić:
- historie i przykłady z własnych projektów,
- opinie, z którymi ktoś kompetentny mógłby się pokłócić,
- humor i rytm, po którym czytelnik pozna, że pisałeś ty albo twoja marka, a nie model.
Na tym czytelnik buduje zaufanie. Jeżeli tego nie dodasz, dostaniesz poprawny tekst nie do odróżnienia od konkurencji.
AI zmyśla z kamienną twarzą. Wymyśli statystykę, datę albo nazwisko eksperta i poda je z pełnym przekonaniem. Nazywamy to halucynacją. Żeby nie było: to nie jest tak, że model kłamie w każdym akapicie. Problem w tym, że nie wiesz, w którym. Dlatego przed publikacją sprawdzasz co do sztuki źródła, daty, nazwiska i liczby.
Potem redakcja. Tniesz rozwlekłe akapity i wywalasz lanie wody, a stronę bierną zamieniasz na czynną. Na koniec formatowanie: śródtytuły, listy i pogrubienia tam, gdzie czytelnik ma się zatrzymać.
Jeżeli kopiujesz to, co wypluje model, i wklejasz w ciemno, to nie piszesz z AI. AI pisze za ciebie i to widać. Model daje szybkość i ratuje przy blokadzie twórczej. Ty wnosisz wiedzę z branży, krytyczne oko i empatię.
Weź ostatni tekst, który wygenerowałeś z AI, i przeczytaj go na głos. Każde miejsce, w którym się potkniesz albo pomyślisz „ja bym tak nie powiedział”, przepisz po swojemu.
„Sztuczna inteligencja zrewolucjonizowała…” nic nie mówi. Wpisany prompt i gotowy artykuł po pięciu sekundach – w tym czytelnik widzi siebie.
Oryginał leci jak metronom, zdanie za zdaniem tej samej długości. Teraz po dłuższym zdaniu przychodzi krótkie: „Nie zrobi”.
„Zjawisko to nazywamy” i „próba wygenerowania” to język urzędu. W wersji po prawej „AI zmyśla”, „tniesz”, „ludzie wrzucają”.
Trzy przymiotniki obok siebie to najczęstszy odcisk palca modelu. Jedna triada na tekst przechodzi, cztery już nie.
Garbage in, garbage out tłumaczy jajecznica kontra kolacja. Zasadę z analogią czytelnik pamięta, gołą definicję zapomina po akapicie.
„Na styku tych dwóch światów” to sentencja do kalendarza. Tekst kończy się robotą: przeczytaj swój ostatni tekst z AI na głos.
Druga połowa roboty to styl. Model nauczy się twojego stylu z przykładów i z opisu na danych, a przymiotniki typu „pisz lekko i z pazurem” mu w tym nie pomogą.
Ja opisałem swój styl liczbami: przepuściłem przez analizę 15 swoich odcinków, razem 68 869 słów. Wyszło, że mediana mojego zdania to 9 słów, a co czwarte zdanie ma najwyżej 5. Taką regułę model wykona, przy „pisz z pazurem” będzie zgadywał.
W praktyce wklej 3–5 swoich tekstów jako przykłady, dopisz 5–10 reguł stylu z liczbami i listę słów zakazanych. Całość zapisz w instrukcjach projektu, żeby nie wklejać jej od nowa w każdym czacie.
Tekst brzmi już jak twój. Zostaje pytanie, czy mówi prawdę.
Fakty – jak złapać halucynacje przed publikacją
Każdą liczbę, nazwę, datę, cytat i przepis z tekstu z AI sprawdzasz w źródle pierwotnym, bo model językowy podaje zmyślone fakty tym samym pewnym tonem co prawdziwe i sam siebie nie zweryfikuje. Model językowy halucynuje, bo trening i testy nagradzają zgadywanie bardziej niż przyznanie się do niewiedzy – tak tłumaczą to badacze OpenAI w pracy z września 2025.
Ile to kosztuje, pokazały dwa głośne przypadki:
- Exdrog – firma drogowa straciła przetarg w Małopolsce z ofertą na 15,5 mln zł; 280 stron wyjaśnień powoływało się na interpretacje podatkowe, które nie istniały, a Krajowa Izba Odwoławcza nakazała wykluczenie oferty (październik 2025),
- Deloitte – częściowy zwrot wynagrodzenia za raport dla australijskiego rządu wart 440 000 AUD, w którym znalazły się zmyślone przypisy i cytaty; raport powstał z użyciem GPT-4o (październik 2025).
Procedura, która łapie większość wpadek:
- Zaznacz w tekście każdą liczbę, nazwę własną, datę, cytat i przepis.
- Poproś model o źródło do każdego zaznaczonego miejsca.
- Otwórz każdy link i znajdź zdanie, które potwierdza fakt.
- Usuń albo przepisz każde twierdzenie, którego nie potwierdziłeś.
- Przy zdrowiu, pieniądzach i prawie sięgaj tylko do źródeł pierwotnych: ustawy, strony urzędu, komunikatu instytucji.
Najbardziej podejrzane są cztery rodzaje zdań: okrągłe statystyki bez nazwy badania, cytaty ekspertów, numery artykułów ustaw i nazwy raportów. Model składa je bardzo przekonująco, bo w treningu widział tysiące podobnych. Link podany przez model też bywa zmyślony, więc otwierasz go i szukasz konkretnego zdania – sam działający adres niczego nie potwierdza.
Po faktach zostaje ostatnia bramka: czy tekst w ogóle jest dobry.
Jak ocenić, czy tekst z AI jest dobry
Tekst z AI oceniasz czterema metodami:
- zgodnością z briefem,
- wynikiem po wdrożeniu,
- narzędziem audytowym,
- lekturą – twoją oraz kogoś, kto zna się na tekstach.
Detektor AI do tych metod się nie zalicza, bo mierzy podobieństwo do stylu modeli, a jakości nie mierzy wcale. Często dostaję pytanie „skąd mam wiedzieć, czy to jest dobre?”, więc tak to rozkładam:
| Metoda | Co sprawdza | Kiedy jej użyć | Ograniczenie |
|---|---|---|---|
| Zgodność z briefem | czy są wszystkie elementy i warunki | zawsze, przed publikacją | brief musi istnieć na piśmie |
| Wdrożenie i pomiar | indeksacja, pozycje, ruch, sprzedaż | po publikacji, po 4–8 tygodniach | wynik przychodzi z opóźnieniem |
| Narzędzie audytowe | strukturę, encje, zgodność z wytycznymi | przy tekstach pod SEO i AI | narzędzie zna tylko swoje kryteria |
| Test oka i druga osoba | czy tekst się czyta i przekonuje | przy każdym tekście | gust bywa zły – ostatnie słowo ma wynik |
Ostatni wiersz tabeli ma haczyk, bo twój gust nie jest wyrocznią. W moim podcaście Marek Jankowski opowiadał o ofercie, którą napisał sam i która dobrze sprzedawała.
Zlecił copywriterowi audyt, wdrożył poprawki i sprzedaż siadła. Jedynym sędzią tekstu jest wynik.
A detektory? Mało kto wie, że detektor AI potrafi uznać za wygenerowany tekst napisany ręcznie przed premierą ChatGPT: mój artykuł opublikowany 7 sierpnia 2022 roku dostał w detektorze, którego używał klient, 78% treści AI, a w QuillBot – 0%.
Kto pisze pod detektor, optymalizuje tekst pod narzędzie, które na tym samym tekście raz pokazuje 78%, a raz zero.

W filmie pokazuję cały test i opowiadam, kiedy teksty z AI przegrywają z tekstami ludzi:
Zostaje pytanie, które zadaje każdy, kto pisze pod Google.
Czy Google karze za teksty z AI
Google nie karze za sam fakt użycia AI. Ocenia jakość i wysiłek włożony w treść, a od stycznia 2025 wytyczne dla oceniających jakość każą dawać najniższą ocenę stronom, których treść jest prawie w całości skopiowana albo sparafrazowana bez wysiłku i wartości dodanej.
Google pisało w 2023 roku, że liczy się jakość treści, a sposób jej wytworzenia schodzi na dalszy plan. Automatyzacja użyta do manipulowania rankingiem łamie zasady dotyczące spamu.
Umówmy się – kara nie spada za ChatGPT. Spada za tekst, który przepisuje top 10 i niczego nie dokłada. Mój artykuł współtworzony z AI stał w top 3 na frazę „jak przekonać pracowników do AI”, bo dokładał rzeczy, których w top 10 nie było.
To „coś więcej” ma swoją nazwę: information gain, czyli informacja, której nie ma w wynikach konkurencji. Może to być własny test, liczba z firmy, przypadek klienta albo zrzut ekranu z narzędzia.
Model tego nie wygeneruje, bo tego nie zna, a ty znasz. Dokładnie dlatego Google w wytycznych pyta o doświadczenie autora – to pierwsze „E” w E-E-A-T. Narzędzie, którym autor pisał, nie ma tu nic do rzeczy.
Wiesz już, jak tekst ocenia Google. Przed złożeniem własnego procesu przejrzyj błędy, które psują go najczęściej.
Najczęstsze błędy przy pisaniu z AI
Najczęstsze błędy przy pisaniu z AI biorą się z pominięcia któregoś z 7 etapów. Słaby model rzadko jest winny. Oto sześć błędów, które poprawiam najczęściej:
- Jedno polecenie na cały tekst. „Napisz artykuł o X” daje średnią z internetu, więc rozbij pracę na plan, brief i sekcje.
- Brief z samym tematem. Model nie zna twoich liczb, klientów ani opinii – jeżeli ich nie dasz, wymyśli ogólniki albo, co gorsze, fakty.
- Oczekiwanie, że model pomyśli za ciebie. Model liczy prawdopodobieństwo, a teza, wybór kąta i odpowiedzialność za tekst zostają po twojej stronie.
- Jeden czat do wszystkiego. Po kilkudziesięciu wiadomościach model gubi ustalenia z początku, więc nowe zadanie oznacza nowy czat albo projekt z instrukcjami.
- Publikacja niesprawdzonych faktów. Exdrog i Deloitte zapłacili za to prawdziwe pieniądze.
- Pisanie pod detektor zamiast pod czytelnika. Detektor zgaduje, a o zakupie decyduje czytelnik.
Znasz już etapy i pułapki. Złóż z nich własny proces.
Jak zbudować własny proces pisania z AI
Skuteczne strategie pisania z AI sprowadzają się do kilku decyzji typu „jeżeli X, to Y” – podejmujesz je raz, zapisujesz i stosujesz przy każdym tekście.
Jeżeli nie masz tezy i materiału, nie otwieraj czatu – usiądź na 15 minut z briefem, inaczej każda kolejna godzina pójdzie na poprawki. Jeżeli tekst ma brzmieć jak ty, daj modelowi 3–5 swoich tekstów i reguły stylu z liczbami, a przymiotniki w stylu „lekko i z pazurem” wyrzuć z polecenia. Jeżeli w tekście są liczby, przepisy, zdrowie albo pieniądze, sprawdź każde zdanie w źródle pierwotnym i nie publikuj niczego, czego nie potwierdziłeś.
Jeżeli piszesz ten sam typ tekstu co tydzień, zapisz brief, polecenia i kryteria oceny jako szablon i trzymaj je w jednym projekcie. Jeżeli robisz kilkadziesiąt tekstów miesięcznie, zautomatyzuj powtarzalne etapy – research, plan, szkic – a redakcję i fakty zostaw człowiekowi. Jeżeli tekst sprzedażowy jest dla ciebie ważniejszy niż czas, pisz go sam, a AI dawaj tylko rolę redaktora i generatora wariantów.
Prawda jest taka, że nie ma jednego procesu dla wszystkich. Jest twój i zaczyna się od jednego tekstu. Weź ostatni tekst z AI, który wylądował w koszu, przepuść go przez 7 etapów z tego artykułu i sprawdź, na którym etapie się wyłożył.
Jak pisać z AI – najczęstsze pytania
Ile czasu oszczędza pisanie tekstów z AI?
W moim procesie artykuł powstaje w mniej więcej godzinę zamiast 8–10 godzin pracy ręcznej. Czas odzyskuję na researchu, planie i szkicu, które robi AI. Jeżeli pominiesz brief i redakcję, cały zysk zjedzą poprawki.
Jakie AI do pisania tekstów po polsku wybrać na start?
Na start wybierz ChatGPT albo Claude’a, bo oba dobrze piszą po polsku i trzymają styl z przykładów. O ostatecznym wyborze niech zdecyduje test: ten sam brief w dwóch modelach i porównanie sekcji obok siebie.
Czy detektor AI wykryje tekst napisany z ChatGPT?
Detektor AI nie rozpoznaje autorstwa wiarygodnie. Mój tekst napisany ręcznie w 2022 roku dostał 78% AI w jednym detektorze i 0% w QuillBot. Narzędzie mierzy podobieństwo do stylu modeli, autora nie wskaże.
Jak poprawić tekst z AI, który brzmi sztucznie?
Tekst z AI, który brzmi sztucznie, poprawisz w dwóch krokach: usuń wzorce stylu AI i dołóż konkret od siebie, czyli liczbę, przypadek albo opinię. Synonimy i humanizatory nie dodają wartości, więc po nich tekst dalej nic nie wnosi.
Czy ChatGPT nauczy się pisać moim stylem?
ChatGPT i Claude naśladują twój styl, jeżeli dostaną 3–5 twoich tekstów i reguły stylu z liczbami. Zapisz je w instrukcjach projektu, bo nowy czat, który ich nie ma, zaczyna od stylu domyślnego.
Czy Google obniża pozycje tekstom napisanym z AI?
Google nie obniża pozycji za samo użycie AI. Najniższą ocenę w wytycznych dostaje treść skopiowana albo sparafrazowana bez wysiłku i wartości dodanej. To samo kryterium obowiązuje tekst od człowieka i tekst od modelu.
Czy pisanie z AI zastąpi copywritera?
Pisanie z AI zastępuje samo składanie tekstu, czyli według mnie 5–10% pracy copywritera. Decyzji o celu, tezie, stylu i prawdziwości faktów nie zastępuje, a właśnie za nie płaci klient.
